Piję wodę.

Termin spotkania ustaliłyśmy już w święta, ale później kilkakrotnie go przekładałyśmy. Kiedy wreszcie wczoraj udało nam się spotkać, nie mogłyśmy się rozstać i wyszłyśmy z kawiarni jako ostani goście. Z Aśką i Kasią znamy się od lat. Bywamy dla siebie terapeutami, pielęgniarkami, siostrami, taksówkarzami, opiekunkami do dzieci, adwokatami, a czasem nawet lekarzami domowymi. 

Nie wiem jak to się stało, bo zwykle tak nie robię, ale właśnie wczoraj miałam ogromną potrzebę użalania się nad sobą. Poczekałam tylko aż kelnerka postawi na naszym stoliku zamówione pyszności i zaczęłam wyliczankę. Mówiłam o tym, że po świętach nadal jestem zmęczona, że nie mogę odespać ostatniego środowego wypadu do kina, że przez tę pogodę mam suchą skórę (jeszcze bardziej suchą niż zwykle) i, że ciągle podjadam. 

Aśka jak zwykle pocieszała w swoim stylu. Mówiła, że wszyscy tak mają, że to przejściowe i, że minie jak tylko zacznie się wiosna.  Nie wiem, czy poczułam się dzięki temu lepiej, ale przynajmniej dowiedziałam się, że nie jestem jedyną osobą na tej planecie w podłym nastroju. Kasia wtrąciła się dopiero zaczęłyśmy się licytować, która z nas ma gorzej, a ona zawsze brzmi jak głos rozsądku. Kiedy my wpadamy w histerię, że zgubiłyśmy się w nowym miejscu, ona z zimną krwią rozkładała mapę albo uruchamiała odpowiednią aplikację. Jej rady są proste, rzeczowe i krótkie. Tak było także tym razem. 

— Po prostu jesteście odwodnione — stwierdziła chłodno. 

Naturalnie natychmiast zaczęłyśmy ją przekonywać, że to nieprawda, że pijemy wodę, ale wystarczyło tylko rzucić okiem na stolik. Tylko obok Kasi stała duża szklanka z wodą.

Oczywiście, zarówno ja jak i Asia potrafiłyśmy wymienić setki powodów, dla których nie pijemy wody: bo nie mamy czasu, bo nie umiemy, bo nie lubimy wody, bo zapominamy, ale ona wszystkie nasze argumenty kontrowała swoimi radami. “Jeśli nie lubisz wody – mówiła – wrzuć do niej cytrynę jakieś inne owoce albo kilka plasterków ogórka. Jeśli nie pamiętasz o piciu skorzystaj z aplikacji, która będzie cię nagradzać za każde wypite 250 ml uśmiechniętą emotką”. Aplikacje nigdy do mnie nie przemawiały, ale pomysł z rysowaniem w kalendarzu 8 szklanek i wykreślaniu jednej za każdym razem, kiedy opróżnisz szklankę, bardzo mi się spodobał. Testuję go dzisiaj i chyba nie jestem w stanie opisać poczucia satysfakcji, jakie czuję, kiedy to robię. Przed chwilą wykreśliłam piątą szklankę i nie mogę doczekać się momentu, kiedy będę wykreślała ostatnią! 

Piecie wody zmienia wszystko i choć brzmi to niewiarygodnie, nie ma w tym stwierdzeniu ani cienia przesady. Prawidłowe nawadnianie organizmu niweluje apetyt, poprawia humor, oczyszcza, usprawnia metabolizm, a więc także pomaga w odchudzaniu, redukuje skurcze i bóle pleców, odświeża oddech, poza tym poprawia pamięć i koncentrację. Na takie efekty trzeba oczywiście trochę poczekać, ale czasem zamiast od razu sięgać po środku przeciwbólowe, warto po prostu napić się wody. 

Uwielbiam te nasze spotkania. Nasza siła polega na tym, że jesteśmy różne i życie stawia przed nami zupełnie inne wyzwania. To, co jednej przychodzi z łatwością, inne muszą zrozumieć i wypracować. Szczerość i dzielenie się doświadczeniem zbliża najbardziej. Mam nadzieję, że w tym roku uda nam się wypracować jakiś stały comiesięczny termin i wreszcie będzie tak, że inne sprawy będziemy podporządkowywać naszemu spotkaniu, a nie odwrotnie. 

Nela 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *