Niech Twój prywatny Nowy Rok będzie dzisiaj.

Co roku 1 stycznia obiecywałam sobie, że coś zmienię. Pełna energii i wiary w lepsze jutro, z rozmachem tworzyłam plany. Moje postanowienia dotyczyły przede wszystkim diety i stylu życia. Zwykle było to kilka zmian, dzięki którym miałam stać się lepszą (szczuplejszą i mądrzejszą) wersją siebie. Obiecywałam sobie, że będę jeść mniej słodyczy, że zacznę regularnie ćwiczyć, że będę czytać przed snem i, że nauczę się hiszpańskiego.

Mniej więcej po trzech tygodniach, w drugiej połowie stycznia, kiedy okazywało się, że po raz kolejny nie wytrwałam w postanowieniach, mój noworoczny entuzjazm topniał jak śnieg, a poczucie własnej wartości spadało do zera. Mniej więcej w marcu, zapominałam o wszystkim, a pod koniec roku znów żyłam nadzieją, że w Nowym Roku na pewno mi się uda. 

Z czasem zrozumiałam, że to błędne koło, z którego trzeba się wydostać i zaczęłam się zastanawiać, czy Nowy Rok (1 stycznia) to naprawdę najlepszy czas na zmiany? Czy nie jest tak, że kilka dni urlopu, świąteczny nastrój i fajerwerki, które rozświetlają niebo w sylwestrową noc nie prowokują do robienia zbyt ambitnych i wygórowanych planów na przyszłość?

Przed napisaniem tego tekstu przeanalizowałam ostatnich kilka miesięcy. Okazało się, że bez sztucznych ogni i huku petard, udało mi się wprowadzić kilka ważnych zmian – od połowy września suplementuję olej z oregano, od listopada chodzę raz w tygodniu na basen, a od października staram się kłaść do łóżka o stałej porze. Tymczasem naprawdę nigdy niczego nie udało mi się wprowadzić w życie od 1 stycznia. 

1 stycznia to tylko data, symboliczna, owszem, ale  jedna z wielu.

Wydaje nam się, że z Nowym Rokiem powinniśmy stawiać sobie nowe wyzwania, podejmować nowe plany, na nowo stwarzać i kreować siebie. Bo w Nowym Roku wszystko ma być nowe. A przecież nie potrzebujesz fajerwerków i żadnego specjalnego wydarzenia, żeby żyć lepiej. Nie zdążyłaś zrobić noworocznych postanowień? Nic nie szkodzi. Zrób je dzisiaj. Niech twój prywatny Nowy Rok będzie 7 stycznia albo 11 marca albo 16 października. 

Robienie postanowień i stawianie sobie celów jest ważne. To one determinują zmianę, a zmiana determinuje rozwój. Ale postanowienia nie muszą być noworoczne. Nowe może zacząć się na przykład w środę. To zależy tak naprawdę tylko od Ciebie i od tego, czy jesteś na tę zmianę gotowa.

Czekanie ze zmianami na kolejny Nowy Rok, na początek miesiąca albo poniedziałek…to tak naprawdę tylko wymówka i strach przed tym, żeby w ogóle zacząć, prokrastynacja. Nie potrzebujesz kalendarza. Zacznij od teraz i najważniejsze, jeśli na moment zboczysz z drogi, pamiętaj, że zawsze możesz na nią wrócić. Nawet jeśli opuściłaś jeden trening, nie rezygnuj, po prostu postaraj się pójść na kolejny.

Nie zadręczaj się, jeśli nie udało ci się wytrwać, w tym co postanowiłaś. Weź głęboki oddech i spróbuj jeszcze raz od czwartku albo soboty. Możesz zaczynać wielokrotnie. Bądź wytrwała w próbach. Nie da się zmienić całego życia w jeden dzień. To proces, który wymaga czasu i cierpliwości. 

Ciekawa jestem, jaki jest Twój sposób na wytrwanie w postanowieniach?  Masz jakiś patent? Koniecznie napisz o tym w komentarzach. 

Nela. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *